18 08 2017

NIE PISZĘ TEGO BLOGA PO TO, ABY PATRZEĆ NA ROSNĄCE STATYSTYKI. Potrzebuję miejsca gdzie nie muszę innym, ale mogę dla innych. Gdzie inni mogą z własnej woli poczytać o mnie i tylko mnie.
Jeśli nadal to czytacie to wiedzcie, że przekaz w treści nie jest taki przejrzysty jaki się wydaje na pierwszy rzut oka. Postaram się schować jak najwięcej w jak najmniejszej liczbie słów. A Wy (jeśli będziecie mieli ochotę) badajcie każdą linijkę, każde zdanie i każde słowo.

Odpowiadam za to co napisałem, a nie za to jak to zinterpretujecie.






Już za miesiąc dokładnie skończę osiemnaście lat... Nie mogę jakoś dopuścić do siebie tej myśli. W końcu będę w stu procentach odpowiedzialny sam za siebie. Z jednej strony to wielka satysfakcja, ale z drugiej strach przed dorosłym życiem. Już niedługo matura i (mam nadzieję) studia. 

Czy jestem wystarczająco gotowy na samodzielne życie?

Czy stawię czoła o wiele większym problemom niż dotychczas?

Jak łatwo przyjdzie mi pożegnać się z rodziną, z którą spędziłem dzień w dzień osiemnaście lat?

Kto wyciągnie rękę gdy będzie taka potrzeba?




jestem i będę
byłem i chcę być
sobą
nie
tobą
nie
z
tobą
ze
mną
mną






Nie umiem się ustatkować psychicznie. Za maską z uśmiechu i poczucia humoru chowam dużo bólu i żalu. Nie mówię o nich dużo, nawet swoim najbliższym, bo nie widzę takiej potrzeby. Sami zauważą, że coś jest nie tak.
Nie jestem typem samotnika, chociaż lubię przebywać czasem sam i podjąć przemyślenia na pewne tematy. Wolę jednak towarzystwo przyjaciół, porozmawiać i pośmiać się z najdrobniejszych rzeczy.



"Bądź wdzięczny za to, co masz, a będziesz miał tego więcej. Jeśli koncentrujesz się na tym, czego nie masz, nigdy nie będziesz miał wystarczająco dużo." - Oprah Winfrey




(aktualnie słucham tego)


Jest 22:56

Jest duszno

Jest ciemno

Jak mogę siedzieć teraz bezczynnie pod kołdrą w momencie gdy szansa na powrót do przeszłości stoi dla mnie otworem? Znów brak mi odwagi, bo wiem jak to się skończy... Tak jak zawsze. Najpierw obwiniam siebie samego za bezczynność, a potem włączam playlistę na Spotify z najbardziej depresyjnymi utworami.

Nie jestem w stu procentach pewien co jest powodem moich zachowań. Być może ciąg przeżyć i nieodpowiednich ludzi na mojej drodze, o których kiedyś tu pewnie wspomnę. Żałosne będzie wspominanie depresji sprzed czterech czy pięciu lat? Moim zdaniem nie, bo ich powód jest wciąż aktualny – mój punkt widzenia na miłość. Na to, czego definicji nie znam do dziś. Dlaczego?


Uwielbiam chaos, bo towarzyszy mi w życiu realnym i tym tutaj. Zauważyliście już, że w jednym poście nie skupiam się na jednej rzeczy... Nie wszystko mi przyjdzie do głowy od razu, więc porozrzucam jedną historię w wielu postach między innymi akapitami, a potem napiszemy z tego jakąś dobrą książkę psychologiczną.




Pisząc tutaj czuję się jak Hannah Baker. Z tą różnicą, że nie chce popełnić samobójstwa i nie chcę żadnego z Was upokorzyć... Ewentualnie uświadomić.
Chcę tylko zmian. Lubię zmiany nawet jeśli nie przynoszą żadnych skutków. Nudzi mnie życie ciągłymi schematami i chodzenie utartymi szlakami. Jesteśmy od tego, aby poznawać nowe, bo wiecie.. Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, a ja przez te swoje zmiany kąpałem się w tej samej wodzie wiele razy,wiele razy też z niej wychodząc.
X razy wpadałem w zauroczenie, x razy wychodziłem z niego z depresją i płaczem.








Straciłem przyjaciół i tych bardziej-przyjaciół. Tych realnych i z messengera...
Zresztą na tych i na tych bardzo mi zależało.
Kurde, okazuje się, że im na mnie nie.
Okazuje sie, że byłem jednym z wielu.
Dno osiągnięte.
Apogeum.







PRÓBOWAŁEM PRZEJĄĆ KONTROLĘ NAD SAMYM SOBĄ.

PRZEJĄŁEM ZA BARDZO. 
A MOŻE... MOŻE WŁAŚNIE BYŁEM POZA KONTROLĄ. COŚ INNEGO MNĄ KIEROWAŁO.

DLATEGO KRZYWDZIŁEM I BYŁEM KRZYWDZONY.

JESTEM HIPOKRYTĄ.


AJFM