NIE PISZĘ TEGO BLOGA PO TO, ABY PATRZEĆ NA ROSNĄCE STATYSTYKI. Potrzebuję miejsca gdzie nie muszę innym, ale mogę dla innych. Gdzie inni mogą z własnej woli poczytać o mnie i tylko mnie.
Jeśli nadal to czytacie to wiedzcie, że przekaz w treści nie jest taki przejrzysty jaki się wydaje na pierwszy rzut oka. Postaram się schować jak najwięcej w jak najmniejszej liczbie słów. A Wy (jeśli będziecie mieli ochotę) badajcie każdą linijkę, każde zdanie i każde słowo.
Odpowiadam za to co napisałem, a nie za to jak to zinterpretujecie.
Już za miesiąc dokładnie skończę osiemnaście lat... Nie mogę jakoś dopuścić do siebie tej myśli. W końcu będę w stu procentach odpowiedzialny sam za siebie. Z jednej strony to wielka satysfakcja, ale z drugiej strach przed dorosłym życiem. Już niedługo matura i (mam nadzieję) studia.
Czy
jestem wystarczająco gotowy na samodzielne życie?
Czy
stawię czoła o wiele większym problemom niż dotychczas?
Jak
łatwo przyjdzie mi pożegnać się z rodziną, z którą spędziłem
dzień w dzień osiemnaście lat?
Kto
wyciągnie rękę gdy będzie taka potrzeba?
jestem i będę
Straciłem
przyjaciół i tych bardziej-przyjaciół. Tych realnych i z
messengera...
jestem i będę
byłem
i chcę być
sobą
nie
tobą
nie
z
tobą
ze
mną
mną
Nie
umiem się ustatkować psychicznie. Za maską z uśmiechu i poczucia
humoru chowam dużo bólu i żalu. Nie mówię o nich dużo, nawet
swoim najbliższym, bo nie widzę takiej potrzeby. Sami zauważą, że
coś jest nie tak.
Nie
jestem typem samotnika, chociaż lubię przebywać czasem sam i
podjąć przemyślenia na pewne tematy. Wolę jednak towarzystwo
przyjaciół, porozmawiać i pośmiać się z najdrobniejszych
rzeczy.
"Bądź
wdzięczny
za
to, co masz, a będziesz miał tego więcej. Jeśli koncentrujesz się
na tym, czego nie masz, nigdy nie będziesz miał wystarczająco
dużo." - Oprah Winfrey
(aktualnie słucham tego)
Jest
22:56
Jest
duszno
Jest
ciemno
Jak
mogę siedzieć teraz bezczynnie pod kołdrą w momencie gdy szansa
na powrót do przeszłości stoi dla mnie otworem? Znów brak mi
odwagi, bo wiem jak to się skończy... Tak jak zawsze. Najpierw
obwiniam siebie samego za bezczynność, a potem włączam playlistę
na Spotify z najbardziej depresyjnymi utworami.
Nie
jestem w stu procentach pewien co jest powodem moich zachowań. Być
może ciąg przeżyć i nieodpowiednich ludzi na mojej drodze, o
których kiedyś tu pewnie wspomnę. Żałosne będzie wspominanie
depresji sprzed czterech czy pięciu lat? Moim zdaniem nie, bo ich
powód jest wciąż aktualny – mój punkt widzenia na miłość. Na
to, czego definicji nie znam do dziś. Dlaczego?
Uwielbiam
chaos, bo towarzyszy mi w życiu realnym i tym tutaj. Zauważyliście
już, że w jednym poście nie skupiam się na jednej rzeczy... Nie
wszystko mi przyjdzie do głowy od razu, więc porozrzucam jedną
historię w wielu postach między innymi akapitami, a potem napiszemy
z tego jakąś dobrą książkę psychologiczną.
Pisząc
tutaj czuję się jak Hannah Baker. Z tą różnicą, że nie chce
popełnić samobójstwa i nie chcę żadnego z Was upokorzyć...
Ewentualnie uświadomić.
Chcę
tylko zmian. Lubię zmiany nawet jeśli nie przynoszą żadnych
skutków. Nudzi mnie życie ciągłymi schematami i chodzenie
utartymi szlakami. Jesteśmy od tego, aby poznawać nowe, bo wiecie..
Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi, a ja przez te swoje
zmiany kąpałem się w tej samej wodzie wiele razy,wiele razy też z
niej wychodząc.
X
razy wpadałem w zauroczenie, x razy wychodziłem z niego z depresją
i płaczem.
Zresztą
na tych i na tych bardzo mi zależało.
Kurde,
okazuje się, że im na mnie nie.
Okazuje
sie, że byłem jednym z wielu.
Dno
osiągnięte.
Apogeum.
PRÓBOWAŁEM
PRZEJĄĆ KONTROLĘ NAD SAMYM SOBĄ.
PRZEJĄŁEM
ZA BARDZO.
A
MOŻE... MOŻE WŁAŚNIE BYŁEM POZA KONTROLĄ. COŚ INNEGO MNĄ
KIEROWAŁO.
DLATEGO
KRZYWDZIŁEM I BYŁEM KRZYWDZONY.
JESTEM
HIPOKRYTĄ.
AJFM
